niedziela, 3 lutego 2008

Semper pugnans

Gdybyśmy w chwili, w której wypełnia się nasz czas i więcej miejsca już dla nas tu brak, mogli wypowiedzieć tylko jedno słowo, zbyt wielu ludzi wykrzyczałoby: "Nienawidzę!". Są też tacy, którzy wówczas odetchnęliby z ulgą: "Nareszcie...". Romantycy ze smutkiem lub nie, ale na pewno z pełnym sercem wyznają po raz ostatni: "Kochałam/Kochałem.". I jeszcze całe mnóstwo innych słów podniosłoby się ku górze. "Marzyłem", "wierzyłem", "pragnąłem", "cierpiałem", "osiągnąłem"...

Romantycy pozostaną zawsze romantykami - tutaj sprawa jest jasna. O tych, wołających "Nareszcie..." pomyślimy: aha, ci to się już dawno poddali. O krzyczących zaciekle: "Nienawidzę!" pomyślimy: o! wojownicy. Jacy zawzięci, jacy zbuntowani. A to nieprawda. Prawdziwy wojownik powie: "Powrócę.". I nie będzie na końcu wykrzyknika.


Prawdziwa groza tkwi w wytrwałości, determinacji i mocy. Nigdy w sile głosu. Jak świat światem, ogień zawsze przegrywał z wodą.

2 komentarze:

  1. ja nie wiem co bym wypowiedziała

    brawo dla tych wytrwałych

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy17/2/08 00:26

    nie sztuką jest krzyk, sztuką jest cisza burząca wieżowce

    OdpowiedzUsuń