poniedziałek, 8 października 2007

Z listów do...

Drogi Witku!
Wybacz zwłokę, z jaką do Ciebie piszę, lecz powstrzymały mnie sprawy, których początek był poza i ponad mną. Wybacz także, że podważam to, co napisałeś, ale pewne pojęcia wymagają sprostowania. Zewnętrzna strona twarzy to maska. Od wewnątrz ludzie mają dupę, która trzęsie się ze strachu. I tak naprawdę największym problemem i zmartwieniem ludzi jest to, że czasami ową dupę tak ohydnie spod tej maski widać...
-+-+-+-+-+-

Drogi Marku!
Długo już nie pisałeś. Co tam u Ciebie? Jak Ci się wiedzie? Mam nadzieję, żeś wesół i zdrów. Wróciłem ostatnio do tego, co pisałeś i wciąż jedno nie daje mi spokoju: dlaczego tak przewrotnie i nieuchronnie fatalnie postrzegałeś ten świat? Wykolejeni mężczyźni, prymitywy, alkoholicy, łachudry, dranie. Kobiety - ladacznice, głupie, naiwne, szalone. Miłość - albo jest chora, albo tak naprawdę nie istnieje. Nadzieja - nie warto ją mieć. Groteska, jakiś obłąkańczy teatr wielu aktorów, choć pula ról ograniczona; koszmar, z którego tylko śmierć nas może wyzwolić – co nie jest wcale takie pewne. Cóż! Miałeś rację - o pewnych wartościach można pisać tylko językiem ich braku...
-+-+-+-+-+-

Drogi Zbyszku!
Z Tobą, to ja się jeszcze policzę...!

Spokój. Tutaj najlepiej rozmawia się tylko z trupami - masz pewność, że nie będą próbowały odpowiadać.

3 komentarze:

  1. Pozdrowienia dla Zbyszka (kimkolwiek jest) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ... "dupa" - jej instytucja jest swoistym antagonizmem w dzidzinie anatomii... Dlaczego? Potrafi bowiem chronić " resztki" nas w chwili bolesnego upadku, chronić przed jego, mniej lub bardziej, przykrymi następstwami... Niekoniecznie tymi z sortu motoryki ludzkiego ciała...

    Pozdrawiam gorąco! :)
    KAP

    OdpowiedzUsuń
  3. Problem polega na tym, że strach jest w każdym z nas i każdy walczy z nim na swój własny sposób. I tak naprawdę nie wiadomo, który strach jest gorszy ten powszechny, z którym musimy sobie radzić, na co dzień, myśląc o dzieciach, zdrowiu, pracy czy ten wewnętrzny, który dławi nas rzadziej aczkolwiek dotkliwiej. Sam pewnie wiesz jak trudno o wsparcie, rzadko człowiek może liczyć na pomoc bratniej duszy, stoi sam ze sobą a dookoła nie ma zbyt wiele autorytetów. Nie dziw, więc, że często dajemy się opętać własnym lękom, które krępują nas i ośmieszają w naszych własnych oczach.

    Boże dzięki Ci za wiarę, bo choć jest matka głupców to umiera ostatnia. Nie jestem w stanie określić do końca, czym jest wiara. Ale nie można jej traci nawet wtedy a nawet tym bardziej, gdy widzimy jak bardzo brakuje jej innym ludziom. To nadzieja i wiara dają nam siłę żyć i zmieniać świat, w który żyjemy na lepsze. I choć nie mamy zbyt dużego wyboru to zawsze lepiej mieć nadzieje niż się poddać i stać się ofiarą własnej bezsilności.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń